W kościele w mieście Decatur w stanie Georgia w USA wydarzyła się tragedia. Małżeństwo Petersów przyprowadziło na noworoczne nabożeństwo 4-letniego synka Macwella. Nieoczekiwanie malec siedzący między mamą i tatą upadł u ich nóg jak rażony gromem.
Zszokowani rodzice nie mogli zrozumieć, co się stało z ich synkiem, u którego z rany w głowie płynęła krew.
Dopiero kiedy lekarze usunęli kulę z jego głowy, zrozumieli, że mały Macwell został zastrzelony. Okazało się, że nabój wleciał do kościoła przez dach i trafił w dziecko.
Kelly Fit, były ekspert w dziedzinie balistyki FBI, powiedział dziennikarzom, że kula została wystrzelona najprawdopodobniej z karabinu AK-47.
Niestety nie udało się uratować 4-latka.
To jest nie do wytrzymania. Macwell był moim jedynym synem – płacze zrozpaczona matka dziecka – Natalie.
Natalie powiedziała, że nieszczęście wydarzyło się na 20 minut przed nadejściem nowego roku, kiedy cała ich rodzina oczekiwała na uroczysty koncert.
Mama małego Macwella za pośrednictwem mediów zwróciła się do zabójcy i wezwała go do oddania się w ręce policji.
To mało prawdopodobne, by strzelec wiedział, że zabił chłopca. Wątpię też, że odnajdzie go policja, jeśli tej broni nie ma w jej bazie danych – mówi Fit.
Tłumaczenie i opracowanie: Chrześcijanin24.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Źródło: invictory.org
| Komentarze |
|



Archiwum







