Haiti wciąż przeżywa trudne chwile po ubiegłotygodniowym trzęsieniu ziemi o sile 7 stopni w skali Richtera. Niektórzy wiążą to wydarzenie z przekleństwem, jakie zawisło nad tym krajem w wyniku szeroko rozpowszechnionego kultu voodoo na wyspie. Mało kto wie jednak, że kult ten ma związki z tradycją katolicką, a konkretnie z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej.
Wszystko rozpoczęło się kilka wieków temu, kiedy Napoleon wysłał wojsko, by stłumić bunt haitańskich niewolników. W armii cesarza służyli również Polacy. Na Haiti wysłano ich kilka tysięcy. Dowodził nimi Mulat i generał napoleoński Władysław Jabłonowski, który zmarł na malarię. Większość z 4 tysięcy polskich żołnierzy podzieliła jego los bądź zginęła w walkach z rebeliantami. Kilkuset Polaków przeszło jednak na stronę buntowników po tym, jak francuski generał Rochembeau kazał im zakłuć bagnetami setki bezbronnych jeńców, z których wielu miało ledwie 12 lat.
Młoda haitańska republika doceniła ten gest. Nowa konstytucja Haiti gwarantowała Polakom możliwość uzyskania miejscowego obywatelstwa. Ponadto Polaków w uznaniu ich zasług awansowano do najwyższej społecznie kategorii „noir”, stojącej wyżej w hierarchii niż Mulaci.
Niektórzy z naszych „krajanów” znaleźli wkrótce zamiłowanie w miejscowych praktykach voodoo. Jednym z nich był znany reżyser i twórca teatralny Jerzy Grotowski, dziś jeden z najbardziej znanych polskich artystów na świecie.
Do haitańskiego voodoo przeniknęła także tradycja polskiego katolicyzmu. Popularna na wyspie Czarna Madonna to nic innego jak kopia portretu Matki Boskiej Częstochowskiej, przywiezionego w początkach XIX wieku na Haiti przez polskich żołnierzy w napoleońskich mundurach. Jasnogórski obraz, przedstawiający Matkę Boską o wyjątkowo ciemnej skórze, szybko przyjął się wśród przesądnych haitańskich niewolników i Kreoli, którzy ponad 200 lat temu walczyli z napoleońską armią o niepodległość wyspy. Blizny, które ma na twarzy Matka Boska Częstochowska, pasowały do wojowniczych nastrojów panujących wśród rebeliantów. Do dziś kreolska odmiana haitańskiego voodoo, czerpiąca z tradycji walki o niepodległość, jest znacznie gwałtowniejsza w obrzędach niż jej rdzennie afrykańska odmiana. Czarna Madonna, znana także pod nazwą Ezli Danto, jest centralną postacią kultu voodoo.
Wojownicza proweniencja Ezili Danto przekłada się także na liturgię. Haitańskiej wersji Matki Boskiej Częstochowskiej składa się w ofierze wyborny miejscowy rum Barbancourt i świeżą wieprzowinę. Dziś mało który z mieszkańców Cazale pamięta, skąd wzięła się na wyspie Czarna Madonna Ezili Danto.
Źródło: Angora.
Opracowanie: Chrześcijanin24.pl
| Komentarze |
|



Archiwum







