Zoltan Gera, gwiazda piłkarskiej ligi Premiership, powiedział, jak ważny jest w jego życiu Bóg. 31-letni zawodnik Fulham Londyn (finalisty tegorocznej edycji Ligi Europejskiej) opowiedział, jak jego chrześcijańska wiara pomogła mu w przezwyciężeniu wielu problemów w jego młodości.
Będąc jeszcze młodzieńcem, Gera znalazł się na życiowej krawędzi z powodu picia, narkotyków i hazardu. Jednak, jak twierdzi, został uratowany dzięki temu, że znalazł Boga. Teraz jest przekonany, że jego niezwykła historia będzie służyć za przykład tego, jak życie pełne rozpaczy może zostać obdarzone nadzieją.
Historia Zoltana została opublikowana w gazecie „The Evening Standard”. Piłkarz opowiada w niej między innymi o tym, jak lekarze powiedzieli mu, iż tak bardzo poddał swoje ciało alkoholowi i nielegalnym substancjom, że nigdy nie zrealizuje swojego marzenia o grze w piłkę na najwyższym poziomie.
„Byłem bardzo, bardzo chudy, gdyż robiłem wiele złych rzeczy. Lekarze powiedzieli, że nigdy nie będę zawodowym piłkarzem, ponieważ moje ciało nie było już w dobrym stanie” - wspomina Gera.
W wywiadzie Zoltan opowiada również o tym, jak wpadł w złe towarzystwo w szkole, opuszczał treningi, a nawet założył gang, by stwarzać problemy w swojej dzielnicy. Marząc o zostaniu „przestępcą, prawdziwym ojcem chrzestnym, którego wszyscy by się bali, kimś, kto okrada ludzi i bije ich każdego dnia”, porzucił szkołę i piłkę nożną w wieku 16 lat.
Gdy jego ojciec zaprosił go do odwiedzenia miejscowego kościoła, został „zszokowany, widząc wesoło uśmiechających się i śpiewających ludzi”.
„Gdy wracaliśmy do domu, zapytałem ojca, dlaczego ci ludzie razem śpiewali i klaskali. Odpowiedział, że śpiewali Bogu, ponieważ doświadczyli Jego obecności. Poczułem wtedy coś dobrego” - mówi Zoltan.
Po przyjściu do kościoła i nawróceniu do Boga młody zawadiaka doświadczył całkowitej przemiany. Choć był chory i bardzo chudy, a lekarze powiedzieli mu, że nigdy już nie zagra w piłkę, powiedział: „Biblia mówi, że Bóg odbuduje to, co pożre szarańcza i robactwo.”
„Pewnego dnia wracałem do domu z meczu, trzymając w rękach piłkę. Zacząłem się modlić. Powiedziałem: „Boże, pomóż mi, abym został dobrym piłkarzem”. Szczerze powiedziałem Bogu, że chcę zostać znakomitym zawodnikiem, by ludzie zobaczyli, że jest droga wyjścia z ruiny, w jakiej byłem i że ta nadzieja jest także dla nich. Jestem teraz szczęśliwy” - powiedział w innym wywiadzie.
15 lat później jako w pełni odnowiony ofensywny pomocnik Gera został kapitanem swojej reprezentacji narodowej. Do dnia dzisiejszego wystąpił w 63 jej meczach. Trzykrotnie zdobywał też miano najlepszego piłkarza Węgier (w latach: 2002, 2004, 2005).
„Jestem chrześcijaninem i wierzę, że Bóg daje mi wiele energii” - powiedział.
„Choć oczywiście trzeba też ciężko pracować. Musisz dawać z siebie wszystko w swojej pracy, a to się opłaci. Byłem złym chłopcem, ale się zmieniłem. Dlatego chcę być dobrym przykładem. Nie ważne, ile masz lat. Możesz skierować swoje życie na dobrą drogę. Nie ważne, gdzie byłeś wcześniej. Nadal możesz zagrać w piłkarskim finale” - dodał.
„Każdego dnia myślę o tym, gdzie byłem 15 lat temu i gdzie jestem teraz. Jest to dla mnie niesamowita podróż. Tak, mam szczęście” - powiedział piłkarz Fulham.
Tłumaczenie i opracowanie: Chrześcijanin24.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Źródło: ChristianTelegraph.com
| Komentarze |
|



Archiwum







