T.D. Jakes, pastor megakościoła „The Potter's House” (Dom garncarza) w stanie Texas, powiedział, że przeżył tylko dlatego, iż jego plany, by pojechać do domu, gdzie miał miejsce wybuch, zmieniły się w ostatniej chwili. Uratowało go to od nieuchronnej śmierci. W ubiegłą niedzielę podczas nabożeństwa w swoim kościele T.D. Jakes powiedział, że niedługo przed wybuchem miał przyjechać do domu, aby się przebrać, jednak nagle poczuł, że „nie warto tam jechać” i przełożył umówione spotkanie.
Na szczęście w wyniku wybuchu nikt nie ucierpiał. Rzecznik prasowy straży pożarnej, Kent Vorley, oznajmił, iż według specjalistów wybuch był nieszczęśliwym wypadkiem.
Podczas spotkania w swoim kościele pastor Jakes podziękował Bogu, że uchronił go od śmierci. Jak powiedział, jeśli chodzi o wybuch czuje się „niezbyt komfortowo, ale żywo”.
Na swoim blogu pastor napisał: „Do dziś media wiele mówiły o tym, że przyczyną wybuchu w moim domu był gaz. Wybuch miał miejsce nad ranem i całkowicie zniszczył część domu, w której miał miejsce. Uszkodzone zostały również inne części mojego domu. Dla niektórych może się to wydać śmieszne, jednak dla wierzących to niezaprzeczalny fakt Bożej ochrony: Bóg zmusił mnie przełożyć spotkanie, które miało odbyć się tamtego ranka. Gdyby się odbyło, znalazłbym się w samym centrum wybuchu. Bóg jest wierny! Uszkodzenia były na tyle poważne, że postanowiłem nie głosić w niedzielę, lecz pozostać w domu z rodziną i licznymi śledczymi, przedstawicielami ubezpieczeniowymi i innymi specjalistami, którzy przyjechali, aby pomóc w ocenie zniszczeń. Kiedy 14 czerwca wróciłem do mojego kościoła, do moich parafian, zrozumiałem, że przez te wszystkie lata służby w roli pastora nie widziałem tyle miłości, wsparcia i zrozumienia ze strony mojego kościoła, ile w tamtą niedzielę. Nie widziałem jeszcze niczego podobnego! Jednemu z moich przyjaciół powiedziałem, że wyglądało to tak, jakbym przyszedł na swój własny pogrzeb, tylko, że byłem żywy. Mój kościół okazał mi niewiarygodną wręcz miłość i wsparcie. Płakaliśmy, jak niemowlęta myśląc o tym, co byłoby, jeśli Bóg nie uczyniłby tego, co uczynił. Bóg bardzo wiele razy pokazywał Swoją miłość i troskę o mnie oraz o moją rodzinę. Dzięki Niemu ja i moja rodzina jesteśmy bezpieczni. Wywarło to na moją duszę niezatarte wrażenia. Od dłuższego czasu przedstawiciele mediów starają się na różny sposób interpretować moje myśli i słowa. Jednak dzisiaj chciałbym wam powiedzieć: moi czytelnicy, członkowie mojego kościoła i wszyscy moi przyjaciele na całym świecie, jestem żywy, moja rodzina ma się świetnie. Jestem wam bardzo wdzięczny za wasze współczucie, życzenia i modlitwy za mnie i moją rodzinę.”
Tłumaczenie i opracowanie: Chrzescijanin24.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Źródło: cnlnews.tv