Chrzescijanin24.pl

piątek, 18 maj 2012
Rozmiar czcionki:
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Błąd
  • XML Parsing Error at 1:342. Error 9: Invalid character
Home Z kraju News Powołanie liderów i pastorow


Powołanie liderów i pastorow

Pastor Andrzej Stepanov, 08-04-2006 – kolegium pastorów KChWE

I teraz otwórzmy Dzieje Apostolskie 6, 1-3. To są bardzo znane wersety, które bardzo często są cytowane przy nauczaniach o  powołaniach liderów i pastorów:

„A w owym czasie, gdy liczba uczniów wzrastała, wszczęło się szemranie hellenistów przeciwko Żydom, że zaniedbywano ich wdowy przy codziennym usługiwaniu. Wtedy dwunastu, zwoławszy wszystkich uczniów, rzekło: Nie jest rzeczą słuszną, żebyśmy zaniedbali słowo Boże, A usługiwali przy stołach. Upatrzcie tedy, bracia, spośród siebie siedmiu mężów, cieszących się zaufaniem, pełnych Ducha Świętego i mądrości, a ustanowimy ich, aby się zajęli tą sprawą”

 

 I wracając do pierwszego wersetu, zwróćmy uwagę na taką myśl:

„A w owym czasie, gdy liczba uczniów wzrastała...”

To jest ważna i kluczowa myśl. Co się wydarzyło, gdy liczba uczniów wzrastała? - wszczęło się szemranie hellenistów przeciwko Żydom. I tu jest zawarta pierwsza ważna myśl, która jest istotna w dzisiejszym nauczaniu: w momencie, kiedy jakikolwiek zbór zaczyna wzrastać, to równowaga wśród członków zboru zostaje jakby złamana. Około 60-70% ludzi to jeszcze cieleśni chrześcijanie, którzy wielu rzeczy nie rozumieją.

I tak my doświadczyliśmy u nas w kościele, że gdy było nas 30 osób, to wszyscy byli w tym samym dojrzałym „sosie”, wszyscy rozumieliśmy, o co chodzi. Jak tylko jest wzrost, to natychmiast równowaga na tyle się zmienia, że jeśli my wprowadzilibyśmy zasadę głosowania, kto ma być starszym albo diakonem, to ci cieleśni chrześcijanie takich by nam ponawybierali ludzi, że ja do dzisiaj nie mógłbym tego rozwiązać. I najpierw, póki nas było mało, to decyzje podejmowaliśmy wspólnie. I werset ten do mnie bardzo mocno przemówił, jest wyraźnie napisane, że „gdy liczba uczniów wzrastała”, czyli tej sytuacji szemrania nie było, póki ich było mało.

I w Polsce, niestety, jest taka sytuacja, że kościoły są małe. I przez to rodzą się doktryny, w których właśnie takie rzeczy brzmią, i mówią: Chodźcie, my wszyscy się znamy,
i teraz możemy wiedzieć, kto czym się zajmuje, ten się nadaje, ten się nadaje, wszyscy mówią: no, tak, zgadzamy się, ten się nadaje na pastora, ten się nadaje, zgadzamy się. Natomiast, jak tylko przyjdzie przebudzenie, my będziemy biedni z takim podejściem. Więc to podejście już teraz trzeba zmienić. I zwróćcie uwagę dalej; jest napisane w wersecie drugim:

Wtedy dwunastu, zwoławszy wszystkich uczniów, rzekło: Nie jest rzeczą słuszną, żebyśmy zaniedbali słowo Boże, A usługiwali przy stołach. Upatrzcie tedy, bracia, spośród siebie siedmiu mężów, Cieszących się zaufaniem, pełnych Ducha Świętego i mądrości, A ustanowimy ich, aby się zajęli tą sprawą;My zaś pilnować będziemy modlitwy i służby Słowa.”

 

 Czego miało pilnować tych siedmiu mężów? – usługi przy stołach. Innymi słowy można powiedzieć, że to są ludzie powołani do administrowania w kościele. To nie są duchowe pozycje. Więc administracja w kościele powinna być powoływana przez zbór. Można wciągnąć w to starszych członków zboru – ja później wytłumaczę, jak to się robi
w większości kościołów, i jak my to robimy też w tej chwili – jak powoływać przez radę, itd.; co mówi Biblia. Więc, aby powołać administrację, to nie ma sprawy, to tak powinno być. Natomiast to nie są wersety na temat powoływania pastorów, apostołów itd. Tu chodzi o rzeczy administracyjne. I kiedy ten kawałek Pisma Świętego bierze się, i na podstawie tego fragmentu tłumaczy się o powoływaniu pastorów, to jest błąd! Tu jest opisane ciała administracyjnego w kościele. Jeśli przypadkowa osoba trafia do pozycji administratora,

i przypadkowo helleniście da więcej chleba niż Żydowi, to zbór na tym za bardzo nie ucierpi. Natomiast jeśli staje przypadkowa osoba, która podczas kazania naucza herezji, to cały zbór ucierpi. Dlatego nie wolno pozwalać zborowi decydować, kto będzie ich nauczał. Bo większość w kościele jest cielesna. I ja przez osiem lat bycia pastorem w tym miejscu, widzę, jak to jest. Niektórych my wciąż jeszcze za uszy musimy ciągnąć do kościoła, i jeśli ja go spytam, kogo chciałby widzieć pastorem, to ja wiem, kogo wybiorą! Wybiorą tych, których słowa łechcą ich uszy; którzy będą się cieszyć, że jego kazania są takie gładkie i pozytywne, że my na skrzydłach wychodzimy. A ten Stepanov zawsze gromi, zawsze nawołuje do nawrócenia, zawsze zmusza do pokuty, i tak przeciąga to uwielbienie, że my jesteśmy zmęczeni tą modlitwą! W tym samym momencie, kiedy jest napisane, żeby szukać Boga cały czas: „nieustannie się módlcie” – tu nie chodzi o jakąś godzinę modlitwy, to jest nic!

Otwórzmy może teraz List do Efezjan czwarty rozdział. I przy okazji, póki otwieramy, ja wam powiem tak: Jezus nazwał pastora pasterzem, a zbór owcami. Czy ty widziałeś kiedykolwiek, by pasterz pytał owcę, gdzie dzisiaj idziemy jeść? To słowo o tym, że Jezus nazwał siebie pasterzem, a zbór owcami, mówi także o tym, że pasterz powinien mieć trochę więcej duchowej mądrości niż owce. Bo jeśli on jest trochę głupszy niż owce, to po co jest pasterz? Niech owce rządzą!

Psychologia mówi, że iloraz inteligencji jednostki jest zawsze większy od ilorazu inteligencji tłumu. Rozumiecie, o co mi chodzi? To znaczy, że jeśli są trzy osoby, i każda
z nich jest mądra na swój sposób, to kiedy je zgromadzić razem, i zacząć im mówić te same rzeczy, one zaczynają się zachowywać dużo gorzej, niż gdyby się zachowywały każda
z osobna. Ogólnie, tłum jest bardziej prymitywny od jednostki. Dlaczego Hitler z taką łatwością gromadził tłumy, by te wymordowały pół Europy? – niby inteligentna nacja, bo Niemcy nie są głupi. Zresztą reformacja miała swój początek w Niemczech. Zatem dlaczego oni ruszyli na Europę?! Dlatego, że iloraz inteligencji tłumu jest niższy. I kiedy pastor poddaje się tłumowi, to jest dziwna rzecz.

Efezjan 4, 10-11:

„Ten, który zstąpił, to ten sam, co i wstąpił wysoko ponad wszystkie niebiosa, aby napełnić wszystko. I On ustanowił jednych apostołami, drugich prorokami, innych ewangelistami, a innych pasterzami i nauczycielami.”

 

Kto ustanawia duchowe przywództwo w kościele? Kto? – Jezus! To jest fundamentalny werset! Po co On ustanawia? Przypomnijcie sobie apostoła Pawła. W Dziejach Apostolskich w pierwszym rozdziale, wybrano dwunastym apostołem Macieja. Natomiast nigdzie więcej o nim nie jest wspomniane, Maciej jest zapomniany. Natomiast nagle kto jest powołany jako dwunasty? Prawdziwy dwunasty? – tak naprawdę apostoł Paweł. On, Jezus go powołał.

Ja chcę pokazać, że jest dużo fragmentów w Biblii o powołaniu; o tym, że to Bóg osobiście powołuje lidera. Bóg osobiście powołuje duchowego lidera. Tylko teraz, jak to rozeznać. To jest problem numer dwa, o którym za chwilę porozmawiamy.

Ale na razie zobaczmy jeszcze raz jedenasty werset:

„I On ustanowił jednych apostołami, drugich prorokami, innych ewangelistami, a innych pasterzami i nauczycielami.”

 

 Po co?

„Aby przygotować świętych do dzieła posługiwania, do budowania ciała Chrystusowego, Aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary i poznania Syna Bożego,

do męskiej doskonałości, i dorośniemy do wymiarów pełni Chrystusowej”

Okazuje się, że na duchowych liderach (tutaj możemy się różnić w nazewnictwie, ktoś nazywa lidera apostołem, inny nazywa prezbiterem, inny nazywa biskupem – to nie ma w tej chwili znaczenia, bo nie rozmawiamy o tym, kto czym się zajmuje, każdy z nich ma jakąś działkę), ale tu jest mowa o duchowym przywództwie. Tu jest mowa o tych, którzy powinni pilnować trzody. I jest pokazane, co oni z tą trzodą muszą zrobić. O tym mówi dwunasty werset: „aby przygotować świętych”.

Kiedy ja byłem małym chłopcem, to pamiętam, że w szkole wybierałem sobie takich nauczycieli, którzy byli bardziej łagodni. I ci łagodni zazwyczaj nie potrafili nas niczego nauczyć, prawda? Uczy tylko srogi! Biblia tutaj mówi: „aż dorośniemy wszyscy do wymiarów pełni Chrystusowej”, tak jest napisane. Okazuje się, że ja, jako pastor muszę uświadomić sobie, że przede mną są dzieci, które ja muszę kształcić. I jeśli ja pozwolę, aby dzieci decydowały, kto ich będzie kształcić, to oni sobie nawybierają… Oni sobie takich pastorów powybierają, że diabeł tylko będzie się cieszyć z tego wyboru.

Ja nie wiem, czy wy mnie rozumiecie, o co mi chodzi? Czy to jest zrozumiałe?

Dwunasty werset mówi o funkcjach: aby przygotować świętych do dzieła posługiwania. Natomiast w trzynastym wersecie czytamy, że wiara jest na bardzo różnym poziomie, i należy dążyć do tego, by wszyscy doszli do jedności wiary, choć teraz jeden wierzy mocno, drugi słabo, trzeci jeszcze jakoś inaczej wierzy. I dalej:

„… do jedności wiary i poznania Syna Bożego, do męskiej doskonałości, i dorośniemy do wymiarów pełni Chrystusowej”

 

 Naszym zadaniem, jako pastorów, jest badać ludzi, i widzieć, czy oni dorastają do tych samych cech, które były w Jezusie. Ja muszę pilnować i patrzeć, czy w tobie przejawiają się te same cechy – i to w codzienności! Nie tutaj w kościele, bo wszyscy potrafią zachowywać się pobożnie w kościele. Dlatego u nas tak niepobożnie wygląda uwielbienie, by ludzie byli sobą. Natomiast w domu, jeśli ja widzę, że w nich nie ma cech Chrystusowych, ja muszę takiego człowieka karcić i wychowywać.

Słuchajcie! Aby wpływać na człowieka, to jest trudne zadanie, bo człowiek jest istotą duchową. Więc, by wpływać na człowieka, który jest istotą duchową, ja muszę też mieć ducha. Ducha, który potrafi wpływać! Czy ten duch jest mi dany dlatego, że ktoś mnie wybrał na tę pozycję? Nie! Jeśli ja jestem powołany, aby wpływać na zbór, ja muszę mieć ducha, który wpływa. I ten duch może przyjść tylko od Boga. Od decyzji zboru ten duch na mnie nie zstąpi! – albo ja jestem powołany, albo nie. I owca jest ostatnią osobą, która potrafi zdecydować, czy w nim jest ten duch, który na nią potrafi wypłynąć, czy nie. I o tym my możemy przeczytać w 1 Koryntian 12, 28:

„A Bóg ustanowił w kościele najpierw apostołów, po wtóre proroków, po trzecie nauczycieli, następnie moc czynienia cudów, potem dary uzdrawiania, niesienia pomocy, kierowania, różne języki.”

 

 Zwróćcie uwagę, że w jednym rządku są wymienione tak samo jak dary przywódcze, tak samo dary cudotwórcze. Zwróćcie uwagę, że jest napisane: apostołów, proroków, nauczycieli, moc czynienia cudów, dar uzdrawiania… O czym mówi nam ten werset? Jeśli
w jednym rządku stoi dar uzdrawiania i czynienia cudów, razem z darem nauczania, to dar nauczania jest tak samo nadprzyrodzonym darem, jak i dar czynienia cudów. Czyli nie da się daru nauczania jakby wykształcić w kimś, nie uda się przez seminarium włożyć daru nauczania. To jest dar! Dar, który przychodzi od Boga. I ty możesz skończyć pięć seminariów teologicznych, i nic nie potrafisz w duchowym nauczaniu – a możesz nie skończyć żadnej szkoły teologicznej, i będziesz jak apostoł Paweł i jak apostoł Piotr. Paweł był edukowany,
a Piotr nie.

Ja wam chcę teraz pokazać, że nie zbór decyduje o tym, kto ma dar nauczania. O tym decyduje Jezus. Tak samo ma się rzecz z darem uzdrawiania: czy my możemy wybrać przez głosowanie tego, kto będzie czynić cuda pośród nas? To byłoby nieporozumienie! I takim samym nieporozumieniem jest wybór nauczyciela czy głoszącego przez głosowanie. To jest dar.

I jedyne, co nam pozostaje, to to, że dar musi być rozpoznany. I teraz, jak możemy go rozpoznać? Ja o tym długo myślałem przez te wszystkie lata, jak ten dar jest rozpoznawany. Spróbuję podzielić się tym doświadczeniem. Tu trzeba jeszcze przeczytać trzydziesty
i trzydziesty pierwszy werset:

„Czy wszyscy mają dary uzdrawiania? Czy wszyscy mówią językami? Czy wszyscy je wykładają? Starajcie się tedy usilnie o większe dary łaski; a ja wam wskażę drogę jeszcze doskonalszą.”

 

 Więc nauczyciel, pastor, prorok, apostoł – to wszystko są dary łaski. Czyli pastor jest darem łaski. Ja, jako osoba, mogę być do niczego. Ale jeśli Bóg mnie powołał, ten dar jest na mnie. A ludzie muszą nauczyć się szanować ten dar we mnie. Nie mnie szanować, tylko dar, którym usługuję, dar łaski, który we mnie działa. Dlatego też owce muszą nauczyć się szacunku wobec pasterza.

Jest taki przykład: za czasów Izraela owca, która była nieposłuszna, nie mogła być namaszczona. Jak odbywało się namaszczenie? Namaszczenie służyło ku temu, by ochronić owcę przed pasożytami, insektami. Więc pasterz codziennie przygotowywał jakieś wonne maści, aby namaścić owce. I jak on to robił? – on miał zaokrągloną laskę, którą łapał owcę za rogi, i nacierał ją. I nacierał ją w ten sposób, by namaścić również jej nozdrza, ponieważ przez nozdrza też mogły dostać się insekty. I przez to natarcie nozdrzy owca traciła węch. I co oznaczała utrata węchu dla krótkowzrocznej owcy? Zatem jedynym zmysłem orientacyjnym, który został jej zachowany, był słuch. Owca orientowała się przez słuchanie głosu pasterza. Normalnie owce orientują się przez węch, i idą za pasterzem, bo czują jego zapach. Więc, kiedy owca była nieposłuszna, i uciekała, to ona nie mogła być namaszczona. Zatem owca, która jest nieposłuszna, nigdy nie może być namaszczona.

Posłuszeństwo w zborze to jest następna myśl, którą należy rozwijać, i o tym trzeba otwarcie nauczać. Ponieważ pastor ma dar łaski, by nauczać człowieka, jak dojść od tego momentu życia, w którym on się znajduje, aż do życia wiecznego, do zbawienia. I to my mamy dar łaski. I to nie owca decyduje, kto ją będzie uczył, jak dotrzeć do życia wiecznego.

I teraz przeczytajmy Objawienie Jana 2, 20-22:

„Lecz mam ci za złe, że pozwalasz niewieście Izebel, która się podaje za prorokinię, i naucza, i zwodzi moje sługi, uprawiać wszeteczeństwo i spożywać rzeczy ofiarowane bałwanom. I dałem jej czas, aby się upamiętała, ale nie chce się upamiętać we wszeteczeństwie swoim. Toteż rzucę ją na łoże, a tych, którzy z nią cudzołożą, wtrącę w ucisk wielki, jeśli się nie upamiętają w uczynkach swoich.”

 

Izebel była nauczycielką, była liderem. I tutaj Jezus nie gromi ją za to, że prorokuje jako kobieta, ale dlatego, że prorokuje fałszywie. Na to trzeba zwrócić uwagę, bo niektórzy wykorzystują ten werset do udowodnienia swojej tezy o tym, że kobieta nie może usługiwać. Natomiast tu Jezus gromi nie dlatego, że pozwalasz niewieście Izebel nauczać, tylko „pozwalasz niewieście Izebel, która się podaje za prorokinię, i naucza” – czyli, która nie jest prorokinią, tylko się za prorokinię podaje. I ja chcę zwrócić uwagę na to, że to apostoł Jan, przez Słowo Jezusa, kieruje Słowo ku zborowi, aby tam kogoś usunięto. To nie zbór zdecydował, że Izebel jest zła, tylko apostoł Jan. Więc ja chcę zwrócić na to uwagę,
i podnieść każdego z was, pastorów, usługujących: nad tobą jest dar łaski. Nad tobą jest ogromne namaszczenie. Ty jesteś powołany, aby mieć rozeznanie w każdej, najmniejszej,
i największej sprawie. Ty musisz być odważny, żeby odważnie decydować, i mieć rozeznanie w duchu o tym, kto jest powołany, a kto nie jest powołany. My jesteśmy do tego powołani. Jeśli Bóg nas postawił i powołał do jakiegoś miejsca, On nam daje duchowe wejrzenie. Bądź odważny! Bądź śmiały! Ten dar Bóg powierzył nam! Tak jak powiedział w Efezjan 4, 11 - On nie powołał rady starszych, aby wychowywała kościół – On powołał apostoła, proroka, nauczyciela, pastora – aby on, jako jednostka, dbał i wychowywał kościół.

I wszędzie w Starym i Nowym Testamencie jest to widoczne. Nie wolno odróżniać zboru lokalnego od powszechnego – to jest błąd. Jeśli Jezus uczył, to uczył zgromadzenie. Nigdzie nie jest napisane, że odpowiedzialność za wychowanie wierzących bierze Rada Starszych. Natomiast o co chodzi z Radą Starszych?

I teraz: jak ja musiałem stoczyć bój z brakiem liderów. Jest takie badanie zrobione
w świecie chrześcijańskim, że kościół w miarę łatwo może wzrosnąć do dwustu osób. I tak jest wszędzie. Większość kościołów w świecie to są kościoły dwustu-, trzystuosobowe. Następny krok udaje się mało komu: jeśli ktoś przełamał się przez trzysta, i zaczął wzrastać, wtedy zaczyna się wzrost. Dlaczego tak jest? Odpowiedź jest taka: tu chodzi o liderów,
o strukturę. Jeden pastor swoim namaszczeniem może pociągnąć maksymalnie sześćdziesiąt osób, i może na nich wpływać. A realnie wychować może dwanaście osób, co potwierdza nauka psychologii. Dlatego też Jezus wybrał dwunastu uczniów. Więc tak naprawdę ja mogę mieć bezpośredni wpływ na wychowanie i kształcenie tylko dwunastu osób. Natomiast
w bardziej globalnym wymiarze, jako pastor, ja mogę wychowywać tylko sześćdziesiąt osób. Zatem, aby kościół poszedł dalej, ja muszę mieć obok siebie dokładnie taką samą osobę jak ja. Aby te sześćdziesiąt osób, które zdobyłem pomnożyć dwukrotnie, muszę mieć drugiego „ja”, czyli wychować drugiego lidera, który będzie dokładnie taki sam, jak ja – i tak dalej,
i tak dalej. I problem zaczyna się wtedy, gdy pastor nie potrafi wykształcić uczniów, którzy będą tacy sami jak on, którzy tak samo będą wychowywać swoich uczniów. I kiedy ja zacząłem widzieć, że potrzebuję pomocników, potrzebuję liderów, to był ogromny problem: chodzisz i patrzysz: no, kto? Ja tyle błędów zrobiłem. Ja tylu niewłaściwych ludzi powołałem w tym czasie: i radząc się, i sam, po prostu uczyłem się. I niektórzy mi radzili, że ktoś się nadaje, ale później patrząc na to, co on robi, myślałem, jak to w ogóle możliwe? Więc to jest bardzo trudny temat.

Jednym z podstawowych sposobów, by wybrać sobie człowieka, który by
w przyszłości był twoim zastępcą, drugim „ty”, ta osoba musi się przede wszystkim wykazywać wiernością. Wierność jest podstawową cechą, którą należy brać pod uwagę przy powoływaniu twojego drugiego „ja”. On może być mniej bystry, on może być mniej rozwinięty, ale musi być wierny. Wierność to jest podstawowa cecha.

Później, po wierności, musi być talent. Ja już miałem problemy z ludźmi, którzy mają talenty. Powołujesz utalentowanego, a on przez swój talent jest taki niezależny, że on "leje" na ciebie, bo on wie, że jest najlepszy, lepszy niż ty. Także tutaj trzeba pilnować tych rzeczy, bo one są bardzo ważne.

Następna rzecz, jak wybierałem liderów, to na przykład wtedy, gdy osoba, którą ja typowałem do liderstwa nie wiedziała, że ja o niej w ten sposób myślę, by ją powołać. Wtedy ja przychodziłem do niego i dawałem mu jakieś zadanie, mówiąc, by zrobił określoną rzecz.
I nie napierałem, tylko delikatnie prosiłem, czy mógłby to zrobić. Jeśli widziałem, że ta osoba robi to chętnie, to już była kandydatura numer jeden na liście kandydatów na liderów. Zatem są dwie zasady: wierność, i ochotne serce sługi (że osoba chce służyć).

Otwórzmy Przypowieści 11, 14:

„Gdy nie ma umiejętnego kierownictwa, naród upada; lecz gdzie jest wielu doradców, tam jest bezpieczeństwo.”

 

Musi być wielu doradców. Ale kierownik musi być jeden. U mnie w kościele przyszedł kiedyś taki człowiek, który był odpowiedzialny za koncern, do którego należy market OBI, na wschodnią Europę. I on kiedyś, po jednym z nauczań, powiedział, że to jest prawda, bo to nawet w biznesie działa. Koncerny, które mają jednoosobowy zarząd, zawsze prosperują, a takie, które mają trzy-, czteroosobowy zarząd, zawsze upadają. I on powiedział, że za dwa lata supermarket HIT zniknie z Polski, bo tam jest wieloosobowy zarząd. I dziś wiemy, że HIT został przejęty przez Tesco, HIT upadł. I taka tendencja występuje w całym świecie: wieloosobowy zarząd rozwala pracę, bo każdy ciągnie w swoją stronę, tym bardziej, że tam nie ma Ducha Świętego.

I na podstawie tego wersetu my zrobiliśmy tak: ja mam radę starszych, która pomaga mi, bo tak jest tu napisane. Gdzie jest wielu doradców, tam jest bezpieczeństwo. Ja podaję temat, i my rozmawiamy. Ja nie rozmawiam z całym kościołem, bo cały kościół może mi tak doradzić, że ja w ogóle nie będę wiedział, co robić. Pamiętam pierwszy rok kościoła, gdy któraś owca przyniosła mi proroctwa, że Pan powołuje do głoszenia ewangelii w Ogrodzie Saskim, dużym parku, gdzie latem jest wielu warszawiaków. A to był początek zimy. I ja uwierzyłem w to proroctwo, myśląc, że Duch Święty to powiedział, więc nie mogę tego odrzucić. I my poszliśmy tam. I cały miesiąc, co sobotę, marzliśmy tam. I wszyscy, którzy tam byli, to: sprzedawczyni sprzedająca watę cukrową, dyżurujący policjanci, oraz żołnierze mający służbę przy grobie Nieznanego Żołnierza, którzy mieli już nas dosyć, bo oni nie mogą się ruszać, a tu do nich podchodzi cały tłum, który chce ich ewangelizować! I tylko jeden żołnierz powiedział: Ja bym z chęcią się pomodlił, ale nie mogę!

I to był mój błąd, że posłuchałem owcy, że nie rozeznałem proroctwa. Ale wiecie co? To będzie: będą błędy, kiedy my będziemy chcieli słuchać zboru, zamiast słuchać Ducha Świętego. Mojżesz prowadził zbór po powrocie z góry, gdzie był sam na sam z Bogiem. Mimo, że miał starszych. Starsi tylko pomagali mu realizować wizję. I na podstawie tego Bóg mi pokazał: rób tak. I ja zacząłem tak robić. Za każdym razem, kiedy ja miałem podjąć ważną decyzję, ja wyjeżdżałem na kilka dni postu, gdzieś poza Warszawę. I co miesiąc tak robię. Teraz, w tym roku, co kilka miesięcy. Ale był trzyletni okres, gdy co miesiąc wyjeżdżałem na trzy, cztery, dziesięć dni, by szukać Boga, woli Bożej. I ja wracałem pełen notatek. I ja teraz chcę się podzielić z wami sukcesem. To nie jestem temu ja winien, to Bóg temu wszystkiemu jest winny. Mogę wam pokazać notatki z mojego ostatniego postu: zapisane dwie strony formatu A-4, to jest to co Bóg mi mówił, to są kolejne kroki dla mojego kościoła na cały miesiąc.

I ja nieraz pytam swoje owce, jedna z nich ostatnio napisała mi o swojej decyzji, że coś tam robi, a ja zapytałem ją, czy się modliłaś na ten temat, i co ci Bóg powiedział na ten temat, a ona mi odpowiada: ja nie modliłam się. A ja się modliłem, ja ci mogę powiedzieć, jaka jest wola Boża dla ciebie. W tej chwili ja lepiej wiem, niż nawet ty, ponieważ szukając Boga, Bóg mnie prowadzi. I to jest sposób na prowadzenie kościoła: ja idę do Boga, wracam, i mówię kościołowi. I mówię nie na zasadzie, że mi się wydaje, że Bóg chce, żebyśmy zrobili to i tamto. Nie! Wracając z pustyni, gdzie ja przez trzy doby z nikim nie rozmawiałem oprócz Boga, słuchając Boga, czytając Biblię, i ewentualnie książki, lub słuchając nauczań - ja wracam z takiego postu, i ja wiem, co mi Bóg powiedział. I to jest wiedza, która jest pewnością. Bo jak można po tylu dniach czuwania przed Bogiem wyjść, i nie wiedzieć, co mi Bóg powiedział? Albo ja znam Jezusa, albo nie. Albo Jezus mówi do mnie, albo nie. Ale Jezus mówi. Jest napisane w Rzymian 8, 14, że synami Bożymi są ci, których prowadzi Duch Święty. A nas prowadzi Duch Święty! I czy prowadzi cię Duch Święty jako pastora bardziej niż twoje owce? - tak! Dlatego właśnie my jesteśmy tutaj postawieni. I nawet jeśli jesteś głupi jak nie wiem co, to przez to, że ty jesteś tu postawiony, to Duch Święty będzie cię prowadził. To jest pewność. To dlaczego nagle ufać tłumowi, kiedy Duch Święty cię prowadzi?

Natomiast po co jest Rada? Jest napisane, że rada jest dla bezpieczeństwa. Aby być pewnym, co mówi Bóg, ja nieraz przychodzę z tymi notatkami, i po modlitwie mówię swojej radzie: Jest taki a taki problem. Jak go rozwiązać? I zaczynam słuchać wszystkich, kto co powie. Po dłuższej modlitwie my zaczynamy rozmawiać, i najczęściej jest tak, że ja słyszę potwierdzenia: że większość ludzi mówi to samo, co ja usłyszałem od Boga. I tak to działa. To nie działa tak, że ja ufam ludziom, od których oczekuję prowadzenia. To byłoby niewłaściwe. To nie ludzie mnie prowadzą, jako pastora, tylko Bóg osobiście - kiedy ja szukam Go, kiedy ja modlę się, kiedy poświęcam czas. Bo dla mnie nie jest najtrudniejsze niejedzenie, dla mnie w tej chwili najtrudniejsze jest zostawienie mojej żony i dzieci, bo to mi największy ból sprawia, kiedy ja jestem sam. I Bóg tak prowadzi.

Następny werset zobaczmy. Przypowieści 15, 22:

"Gdzie nie ma narady, nie udają się zamysły; lecz gdzie jest wielu doradców, tam jest powodzenie."

 

 Gdzie nie ma narady, nie udają się zamysły, ale zanim narada osądzi zamysł, zamysł musi być, tak? Ja przychodzę z zamysłem na radę, bo kiedy my zacznamy się naradzać,
i wymyślać zamysły, to zazwyczaj te wymyślania trwają pięć godzin, i my wychodzimy
z niczym. Bo każdy ma swój pomysł na życie. Dopóki ja nie przyjmę od Ducha Świętego prowadzenia, to narada jest do niczego. Kiedy ja przyjmuję od Ducha Świętego prowadzenie, ja przychodzę, i proponuję, to nieraz przez naradę, to, co ja przyjąłem, zostaje bardziej dopracowane, nieraz zmienione, a nieraz bywa tak, że idea zostaje, ale szczegółowa strategia rodzi się zupełnie inna. Bywa i tak, że Bóg całkowicie zmienia kierunek. Ale narada jest po to, by ciebie wesprzeć jako pastora. Żeby wesprzeć, żeby razem iść przeciwko mocom ciemności, i zdobywać kraj dla Jezusa.

Jeszcze raz Przypowieści 15, 22:

"Gdzie nie ma narady, nie udają się zamysły..."

 

Czyli: aby zamysły się udały, ja muszę mieć radę duchową.

"... lecz gdzie jest wielu doradców, tam jest powodzenie."

Co jest? Powodzenie! Powodzenie. Nie bójcie się tego słowa! Czy wy myślicie, że Bóg chce, żeby nasze kościoły nie miały powodzenia? Powodzenia na polu ewangelizacyjnym, powodzenia finansowego, czy każdego innego. Żeby wyremontować tę ruderę, którą dostaliśmy, my wydaliśmy dwieście tysięcy złotych. I gdyby nie było powodzenia, to dalej siedzielibyśmy tutaj w brudzie i malarii. I u nas nawracają się dziennikarze z telewizji o ogólnokrajowym zasięgu, przychodzą VIP-owie. Kiedy budynek nie był wyremontowany, to oni mówili: Co to za sekta? Ale kiedy sala wygląda ładnie, to oni mówią: Inaczej niż na mszy, ale mi się podoba. Okazuje się, że powodzenie musi być. I nie tylko w duchu, ale także w świecie fizycznym.

I przeczytajmy Przypowieści 24, 6:

"Gdyż pod roztropnym dowództwem możesz prowadzić wojnę, a zwycięstwo jest tam, gdzie jest wielu doradców."

Znów zwróćcie uwagę, że w parze idzie dowództwo. Czy ty widziałeś w armii trzech generałów, którzy razem decydują? - decyduje jeden generał, ale on ma doradców, którzy mu podpowiadają. I kościół jest armią. Więc my musimy mieć doradców wokół siebie, którzy nam podpowiadają. Nie dyktują, tylko podpowiadają. Ty bierzesz wolę Bożą z nieba,
i z doradcami decydujesz, jak ją wprowadzić w życie. Więc jeszcze raz czytamy Przypowieści 24, 6:

"Gdyż pod roztropnym dowództwem możesz prowadzić wojnę..."

Zwróćcie uwagę, kiedy możemy prowadzić wojnę: pod roztropnym dowództwem. Musi być roztropny dowódca, i wtedy możesz prowadzić wojnę.

"...a zwycięstwo jest tam, gdzie jest wielu doradców."

Ten werset można jeszcze przeczytać tak: można zabrać drugą część, i wtedy ta wojna będzie prowadzona, ale nie będzie zwycięstwa. Gdyż pod roztropnym dowództwem możesz prowadzić wojnę - tu można byłoby postawić kropkę. Ale żeby było zwycięstwo, Słowo Boże kontynuuje:

"a zwycięstwo jest tam, gdzie jest wielu doradców."

Tak, wojnę można prowadzić bez doradców. I są kościoły, gdzie jest jeden pastor, jeden dyktator, który prowadzi tę wojnę. I to jest złe. I wojna będzie. I są takie kościoły
w Warszawie. I oni prowadzą wojnę, ale na tym się kończy: jest tylko wojna. Widać,
że walczą, ale zwycięstwa nie ma. I to jest widoczne. Natomiast ja nie jestem ani za absolutną dyktaturą pastora, ani za absolutną demokracją, gdzie rządzi zasada vox poluli, vox dei. Bo niestety kościoły w Polsce przyjęły tę maksymę rzymską - pogańską maksymę zaadoptowali do kościoła, twierdząc, że to, co lud zadecydował, to znaczy, że Bóg powiedział... A to nie jest prawda. Ja słyszę głos Boży, ja mam radę, której się radzę, jak to zrobić, i dzięki temu, co rada mi doradza, ja decyduję, i wprowadzam tę decyzję już do końca. I takie są rządy Boże: ani demokracja, ani dyktatura. Jest rada, która mi doradza. I zobaczcie, jest napisane, tam gdzie dwóch lub trzech jest zgromadzonych, tam ja jestem pośród nich. Więc, kiedy ja przychodzę do rady, pośród nas jest Jezus. I wtedy ja jestem pewny, że pośród nas jest Jezus. Kiedy ja jestem sam, ja mogę powątpiewać, chociaż już umiem rozeznać głos Pana. Więc, kiedy jesteśmy razem, my słyszymy razem, i doradzamy. I tam jest zwycięstwo. I to jest sposób, więc my musimy tak działać. I jeśli my tak zaczniemy działać, jak wam pokazuję, to wtedy nasze kościoły zaczną mieć powodzenie.

I ostatnia myśl: system uczniowstwa. W Mateusza 28, 19 Jezus powiedział:

"Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody..."

Ostatnim postanowieniem Jezusa jest czynienie uczniów. I teraz: kościół nie będzie się rozwijał, jeśli każda osoba nie będzie miała ucznia. W naszym kościele jest system uczniowstwa, to znaczy, ja uczę wszystkich członków kościoła, aby mieli uczniów. I tu chodzi o to, by zdobyć człowieka, i tak go nauczyć, i tak się nim zaopiekować, aby on był już doskonałym, radykalnym wierzącym - to jest uczniowstwo.

I to jest następna, ostatnia myśl na temat powoływania liderów. Jeśli ja widzę, że wokół jakiegoś lidera gromadzi się tłumek, ja wiem, że nad nim jest namaszczenie. Bo jest różnica między liderstwem pozycyjnym, a liderstwem z powołania. Co to jest liderstwo pozycyjne? Ono jest wtedy, gdy pastor mówi: Oto wasz nowy lider. I wtedy kościół, nauczony posłuszeństwa, przychodzi do niego, i musi się go słuchać. I wtedy nie da się sprawdzić, czy ten lider ma serce do ludzi, czy nie - bo oni za nim chodzą, bo muszą. Natomiast w moim kościele w Warszawie jest tak, że jest system uczniostwa, i ja nikogo nie ogłaszam, że ten i ten jest liderem grup i dwunastek. Tylko po prostu wszyscy muszą sobie dać radę. I już w kościele jest grupa liderów, do których wszyscy po prostu "drzwiami
i oknami walą", u których w grupach nie ma już miejsc. I ja wiem, że to są ludzie, którzy mają i miłość do ludzi, i serce do ludzi, i namaszczenie. I Bóg sam mi pokazuje, kto jest powołany. I to jest najlepszy sposób. Wtedy, jeśli ja widzę, że ludzie ciągną do danej osoby, to ja wiem, że jest to osoba, którą mogę powołać bliżej, z którą mogę współpracować, bo nad nią jest namaszczenie.

Wokół Dawida gromadzili się ludzie, tak? Tak! I Saul denerwował się. A tak naprawdę Saul powinien zrobić z Dawida swojego sojusznika, wtedy zbudowaliby królestwo. Jednak Saul prześladował Dawida. Jeśli wokół jakieś osoby gromadzą się ludzie, to znaczy, że nad tą osobą jest namaszczenie - i ją trzeba przyciągnąć do siebie, by wspólnie zdobywać świat.

Alleluja! Alleluja! Jezu, chwała ci!
I jeszcze moja kochana żona, jako członek Rady Duchowej:

[Pastor Maja:] W trzynastym rozdziale Dziejów Apostolskich 1-3 jest napisane:

"W Antiochii, w tamtejszym zborze, byli prorokami i nauczycielami: Barnaba i Symeon, zwany Niger, i Lucjusz Cyrenejczyk, i Manaen, który się wychowywał razem z Herodem tetrarchą, i Saul. A gdy oni odprawiali służbę Pańską i pościli, rzekł Duch Święty: Odłączcie mi Barnabę i Saula do tego dzieła,

do którego ich powołałem. Wtedy, po odprawieniu postów i modlitwy, nałożyli na nich ręce i wyprawili ich."

I dla mnie jest to najważniejsze, bo tak to działa w naszym kościele, że nie każdy może sobie decydować, kto będzie liderem, albo kto będzie jaką służbę pełnił, albo nawet, co robił.

Tutaj byli konkretni ludzie, którzy byli już wybrani prorokami czy nauczycielami. Oni trwali w poście i w modlitwie. Oni nie zajmowali się administracją. Oni szukali Boga.
I w tym momencie jest namaszczenie na Saula, aby on wyszedł do służby, do której Bóg go powołał, aby wszedł w swoje powołanie już tak ostatecznie, i do końca. I to po prostu widać, jak Bóg działa, a Bóg działa przez konkretną osobę. On nie robi na przykład seansów hipnotycznych, by dać wtedy wizję dla zgromadzonych osób. Zawsze wybiera jedną osobę,
z którą, że tak powiem, się przyjaźni, swojego proroka - tak jak Mojżesza. I kiedy czytamy Objawienie Jana, to Bóg mówi do anioła zboru w Tiatyrze, do anioła Laocydei - to słowo jest wyswobodzone do pastora, a nie do rady duchowej.

Tu nie ma odpowiedzialności zbiorowej. My wiemy, że ani na ziemi, ani w niebie, nie ma odpowiedzialności zbiorowej. Rada nie niesie odpowiedzialności takiej, jaką niesie pastor. Bóg odpyta każdego z nas, co my zrobiliśmy z kościołem. Ja nie jestem pastorem, i ja się cieszę z tego, bo nie mnie Bóg o to zapyta. Ja z tego nie będę rozliczona. To jest ciężar, który jest nie mój. Ale mojego męża, który jest pastorem, Bóg zapyta. Ja byłam w radzie duchowej, i mi nie będą stawiane zarzuty, że kościół poszedł w niewłaściwym kierunku. Dlatego, że Bóg daje tę odpowiedzialność pastorowi.

I to jest bardzo ważne, że głosy doradcze są, i one są doradcze. Rada nie podejmuje decyzji za pastora nigdy, chociaż pastor bierze pod uwagę to, co my mówimy. Dlatego, że między nami jest Jezus. I my nie jesteśmy osobami przypadkowymi. Każdy z nas może mieć jakieś tam błędy, ale my jesteśmy sprawdzeni w wierze.

I to, że się zgromadzą ludzie... - ludzie się gromadzą wokół różnych osób, nie zawsze wokół tych właściwych. Ale Jezus powiedział, że po owocach ich poznacie. I u nas
w kościele jest taki system, że sprawdzamy owoce. Jeśli owoce są dobre, to możesz robić, to co chcesz, i Bóg cię w tym błogosławi. A my rozpoznajemy to, co jest nad tobą.

 

Pomodlimy się:

Alleluja! Duchu Święty, ja proszę Cię, niech to Słowo, które zasialiśmy, które zasiałem, da owoce trzydziesto-, sześćdziesięcio-, i stukrotne, w imieniu Jezusa Chrystusa. Niech odejdzie wszelki błąd, niech odejdą wszelkie doktrynalne błędy, w imieniu Jezusa Chrystusa. Niech Twój Duch wypełnia nas, Ojcze, w imieniu Jezusa Chrystusa, i prowadzi dalej.

 
Reklama
Reklama
Reklama