Była lesbijka, Janet Boynes, mówi, że jej homoseksualność zaczęła się tak, jak u wielu kobiet: jako reakcja na seksualne i fizjologiczne wykorzystywanie, którego doświadczyła w dzieciństwie.
Janet była wychowywana przez jednego z przyjaciół swojej matki. Był on alkoholikiem, wykorzystującym jej matkę, która z kolei nie okazywała córce zbyt wiele troski. W wieku 12 lat zaczął ją prześladować krewny, a następnie inny chłopak. Zaczęła odczuwać wstręt do mężczyzn i uznała własną płeć za atrakcyjniejszą. Zaczęła też brać narkotyki.
- Zaczęłam być bardziej atrakcyjna dla kobiet. Tak wiele mężczyzn mnie skrzywdziło, że stwierdziłam, iż kobiety są w wielu aspektach takie jak ja – powiedziała telewizji CBN Boynes.
Swój ból przykrywała fałszywą męskością, która uczyniła ją szkolnym zabijaką. Już w szkole zaczęto ją pytać czy nie jest czasem lesbijką. Unikała tej myśli do czasu, gdy osiągnęła wiek 20 lat. Samotność doprowadziła ją do pierwszego doświadczenia seksualnego z kobietą.
Jej lesbijskie doświadczenie sprawiło, że odrzuciła wiarę i zaczęła prowadzić homoseksualny styl życia. Zmieniała partnerki, brała kokainę i cierpiała na bulimię.
- Moje życie było okropne. Zaczęłąm się dosłownie staczać. Nie zamierzałam jednak wracać do Boga – mówi Boynes.
Mimo to jej życie zaczęło się zmieniać, gdy zaproszono ją do miejscowego kościoła, który często widziała po drodze do pracy.
- Nie zastanawiając się, powiedziałam, że tam pójdę. Przyszłam tam w odstawionych spodniach, niechlujna, nie wiedząc, czego się spodziewać. Byłam w pokoju z dziewiątką innych kobiet, które były po prostu ładne, kobiece. Pomyślałam wtedy: Gdzie ja trafiłam?! Siedziałam tam ze spuszczoną głową, poczuciem wstydu, myśląc, że te kobiety zaczną mnie osądzać – mówi Janet.
- Wszyscy się przedstawili. Kiedy doszło do mnie, że zapytano mnie, jak mam na imię, odpowiedziałam, że Janet i że jestem lesbijką. Ale dodałam: „Jeśli mi pomożecie, będę żyć dla Pana” - mówi.
Jak twierdzi, członkowie kościoła wyrazili wobec niej współczucie i zrozumienie. Udzielili jej również wsparcia w walce o uwolnienie od uzależnienia. W rezultacie pewna para z kościoła zaproponowała jej zamieszkanie u nich. Janet mieszkała tam przez rok i otrzymała miłość, której nigdy nie doświadczyła w dzieciństwie. Na zawsze zostawiła lesbijstwo i znów stała się heteroseksualistką.
- Chcę, żeby każdy homoseksualista, który nie miał dobrej matki czy ojca, doświadczył tego, że Bóg jest ojcem. On uczynił to dla mnie, więc zrobi to też dla nich – powiedziała Boynes.
Janet Boynes od 11 lat prowadzi służbę dla osób, które pragną uwolnić się od swego homoseksualnego uzależnienia. Miała również okazję złożyć niedawno świadectwo przed komisją prawną stanu Minnesota, w którym opowiedziała się przeciwko legalizacji „małżeństw” homoseksualnych.
Odnosząc się do tego, że niegdyś razem z jedną ze swoich partnerek chciała wziąć ślub i adoptować dzieci, powiedziała: „Cieszę się, że ten plan się nie spełnił i że nie powstała jeszcze jedna patologiczna rodzina. Dzieci potrzebują jednej matki i jednego ojca”.
Podkreśliła też: „legalizując małżeństwa homoseksualne, popieracie i akceptujecie zachowanie, które, co udowodniła nauka, czyni ludzi chorymi, często chronicznie. Nieraz doprowadza to do ich śmierci. Zobaczyłam to w życiu wielu moich przyjaciół, kiedy prowadziłam podobne życie”.
Tłumaczenie i opracowanie: Chrześcijanin24.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Źródło: cnlnews.tv
| Komentarze |
|
|
||||||||
|
||||||||
|
||||||||











