Specjaliści od marketingu Ewangelii potrzebni od zaraz!
Dorośli i dzieci bez namysłu cytują ujęte w reklamach hasła stworzone przez specjalistów od marketingu: walory kremu przeciwzmarszczkowego albo smak jogurtu. Niewiele jednak potrafią powiedzieć na temat Ewangelii, nikt bowiem nie bombarduje ich informacją, że to właśnie tego „produktu” potrzebują najbardziej.
Na pewnym szkoleniu biznesowym, w którym miałem przyjemność uczestniczyć, wspomniałem, że moją zawodową specjalizacją jest marketing w jego różnych odmianach, między innymi marketing Ewangelii. Jak szybko spostrzegłem, wzmianka o nietypowym profilu działania wzbudziła spore zainteresowanie pozostałych uczestników spotkania. Wiele osób zadawało mi pytania, a niektórzy myśleli, że mój zawód polega na… sprzedaży Biblii. Sytuacja ta potwierdziła, jak nieznanym zagadnieniem jest w Polsce „marketing Ewangelii”.
Nie do pogodzenia
Tymczasem środki masowego przekazu natarczywie i z uporem atakują nas niekończącymi się reklamami produktów, które powinniśmy mieć od zaraz. Reklamy „programują” nasze umysły, zachęcają do określonego stylu życia: niezależności, braku zasad moralnych, nadmiernego odchudzania, gierek seksualnych i podtekstów z tym związanych. Paradoksalnie, przeciętny obywatel naszego kraju niewiele potrafi powiedzieć na temat Ewangelii, nikt bowiem nie bombarduje go informacją, że to właśnie tego „produktu” potrzebuje najbardziej. Oprócz sztandarowych dwóch lub trzech historyjek o Jezusie, które większość pamięta z lekcji religii, świąt czy innych okazji, przeciętny Polak ani nie rozumie, dlaczego Słowo Boże jest ważne, ani nie potrafi z niego korzystać, a już na pewno nie kieruje się nim w swoim osobistym życiu... Zderzenie dwóch światów: realnego, fizycznego, w którym żyjemy, oraz duchowego, o którym słuchamy z ambony, wydaje się dla wielu nie do pogodzenia.
Ewangelia zaspokaja potrzeby i pragnienia
Według Philipa Kotlera (specjalisty od marketingu) produktem jest: „wszystko to, co można zaoferować na rynku w celu zwrócenia uwagi, nabycia, użytkowania lub konsumpcji, i co jest w stanie zaspokoić potrzebę lub pragnienie. Może to być przedmiot, usługa, osoba, miejsce, organizacja lub idea”. Usługę natomiast autor określa jako „wszelką działalność lub korzyść, którą jedna ze stron może zaoferować drugiej stronie, z zasady niematerialna i nieprowadząca do uzyskania jakiejkolwiek własności”. Ewangelia jako spisane Słowo Boga odnosi się do wszystkich sfer życia ludzkiego. Nie można więc jego treści ograniczyć do ram jednego lub nawet kilku produktów, usług czy idei. Słowo Boże porusza kwestie związane z polityką i prawodawstwem, medycyną, ekonomią, zasadami życia społecznego. Określa zależności, które jedynie właściwie poznane i stosowane przez człowieka przynoszą mu korzyści duchowe i materialne. To Słowo Boże pokazuje przyczyny chorób, prawa uzdrowienia, życia i śmierci. To Słowo Boże odnosi się do systemów politycznych i praw nimi rządzących, wskazuje przyczyny i skutki rozmaitych decyzji. Samo więc w sobie zawiera wszystkie istniejące produkty i usługi, określając ich zasady działania i źródło istnienia.
Co stanowi „produkt” Ewangelii?
Powracając do przytoczonej definicji produktu: „wszystko to, co można zaoferować na rynku [...] co jest w stanie zaspokoić potrzebę lub pragnienie [...] może to być [...] usługa, osoba, miejsce, organizacja lub idea, widzimy, że Słowo Boże Jako prawda życiowa (idea) może również zaspokoić ludzką potrzebę spełnienia. Ewangelia, której przedstawicielem jest człowiek, np. kaznodzieja udzielający odpowiedzi na trudne pytania, jest „produktem”, podobnie jak idol, na którym można się wzorować, od którego można się uczyć, autorytet.
Innym przypadkiem jest np. człowiek uzdrawiający w Imieniu Jezusa. Jego nadprzyrodzony dar Ducha Świętego objawia miłość i moc Bożą – uzdrowienie także może być „produktem”. Podobnie jest z pozostałymi dwoma elementami przytoczonej wcześniej definicji, jakimi są: miejsce i organizacja. Miejscem może być np. chrześcijańska placówka pomocy ludziom bezdomnym, alkoholikom, poszkodowanym. Organizacja natomiast rozumiana jako działalność gospodarczo-społeczna, pełniąca misję w myśl miłości Boga do człowieka, może podobnie stać się kolejnym, biblijnym „produktem”. Jak pokazują liczne przykłady wierzących, właściwe zastosowanie prawd biblijnych w każdej sferze ludzkiego życia może przynieść szczęście, powodzenie i uwolnienie od wielu problemów oraz złych, demonicznych mocy.
Specjaliści od marketingu potrzebni od zaraz…
Życie człowieka osaczonego informacją nabrało ogromnej dynamiki. Musi on dokonywać o wiele więcej wyborów mających zasadniczy wpływ na niego samego niż jego przodkowie. Ogranicza się więc w większości do odbioru gotowych rozwiązań serwowanych przez specjalistów danych branż i dziedzin. Jest wrażenie większej niż kiedykolwiek wcześniej „konkurencji” dla Ewangelii na świecie – falsyfikatów, które na pozór kuszą łatwym życiem, zwodząc ich nieświadomych odbiorców. Jednocześnie mamy do czynienia z większym wachlarzem możliwości, jakie pojawiły dla propagowania Ewangelii: Internet, telewizja, radio, prasa, billboardy, marsze i demonstracje uliczne, film, sztuka... Problem w tym, że tylko nieliczni chrześcijanie korzystają z ich dostępności, aby dotrzeć z Ewangelią do różnych środowisk. Obecnie w większości miejsc na świecie ludzie doskonale wiedzą co to jest Coca-Cola, ponieważ z tym produktem dotarli już do nich specjaliści od marketingu. Wielu z tych ludzi jednak zupełnie nie słyszało jeszcze, kim jest Jezus...
Dziś przesłanie Jezusa: „Idąc na cały świat, głoście ewangelię wszystkiemu stworzeniu” oznacza również dystrybucję Ewangelii na najwyższym poziomie, za pośrednictwem wszystkich dostępnych środków i w zrozumiałej dla tego pokolenia formie i języku. Nie możemy bać się użycia w tym celu źródeł naukowych czy innych metod. Jednym z pomocnych instrumentów do osiągnięcia tego celu są badania marketingowe. Jestem przekonany, że ich użycie może być dodatkowym narzędziem oprócz bezpośredniego objawienia Bożego dotyczącego kierunku działań ewangelizacyjnych, które Bóg objawia ewangeliście w modlitwie.
Badania marketingowe – bolesna diagnoza
Pisząc jedno z opracowań dotyczących polskiego społeczeństwa znalazłem na stronie internetowej www.cbos.pl bardzo użyteczne wyniki badań dotyczące wiary Polaków. Dowiedziałem się, że wg opinii respondentów dla udanego życia najważniejsze jest zdrowie (51% odpowiedzi) i pieniądze (46% odpowiedzi). Wiara w hierarchii wartości znajduje się dopiero na 14. miejscu i jest ona uważana za nadrzędną wartość jedynie przez 1% społeczeństwa. Inną szokującą informacją jest wynik badań ukazujący, że aż 72% społeczeństwa zgadza się z teorią, że Bóg czczony w różnych religiach, niezależnie jak go nazywamy – Jahwe, Allah itp., to tak naprawdę ten sam Bóg. Kolejny, zastanawiający wynik stanowią odpowiedzi respondentów dotyczące życia po śmierci. 33% Polaków uważa, że po śmierci jest „coś”, ale nie wiedzą co. 8% jest zdania, że w ogóle nie wie, czy „coś” jest, czy niczego nie ma... Natomiast 14% badanych twierdzi, że śmierć jest naszym końcem.
Podsumowując tych kilka przykładowych wyników badań, wymienione procenty warto realnie przeliczać na ludzkie życie. Oznacza to, że ponad 35 mln osób w chrześcijańskiej Polsce nie rozumie podstawowego przykazania dekalogu, że Bóg jest jeden – „Nie będziesz miał innych bogów obok mnie...” oraz, że oddając swoje życie Jezusowi jako jedynemu Zbawicielowi, nie możemy na równi stawiać innych bogów i innych religii. Możemy tu dalej z przerażeniem wnioskować, że tym samym znaczna większość wierzących Polaków trwa w wielkim doktrynalnym błędzie, budując dom swojego życia na biblijnym piasku zamiast na skale. Dla blisko połowy społeczeństwa najważniejszym czynnikiem udanego życia są: zdrowie i pieniądze. Oznacza to, że niemal 18 mln osób tak właśnie myślących zapomniało o tym, że bez miłości do Boga i bliźniego z całego swojego serca i duszy żaden chrześcijanin nie będzie czuć się spełnionym i szczęśliwym człowiekiem. Ostatnim, bardzo martwiącym wnioskiem jest to, że w naszym kraju blisko 5 mln osób w ogóle nie wierzy w główną obietnicę Boga – tj. zbawienie duszy i życie po śmierci.
W myśl Słowa Jezusa: „poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi” uważam, że chcąc być lekarzem, trzeba najpierw dokonać diagnozy choroby, przy czym lepiej jest poznać nawet najsmutniejszą prawdę, niż działać „na oślep”, w mylnym pojmowaniu rzeczywistości. Zatem znajomość poglądów społeczeństwa, nawet jeśli wiedza ta jest szokująca, jest dobrą bazą do opracowania strategii ku skutecznemu uzdrowieniu.
Korzystanie z wiedzy, już zbadanej i odkrytej, może pomóc wielu organizacjom chrześcijańskim w planowaniu przekazów ewangelizacyjnych. Rozumiejąc bowiem problem i jego skalę łatwiej przedstawić biblijną odpowiedź, która jest zawsze uzdrowieniem dla życia człowieka. Także istniejących współcześnie instrumentów marketingowych (m. in. kanałów medialno – reklamowych) jest wiele. Powinny one być jak najszerzej wykorzystywane przez wierzących podczas realizacji profesjonalnych i skutecznych chrześcijańskich ewangelizacyjnych kampanii!
Korzystając z dóbr wiedzy (nie tylko biblijnej) i dostępnych możliwości używamy mądrości, a plany tego, kto „używa mądrości i rady”, powiodą się!
Dziś przesłanie Jezusa: „Idąc na cały świat, głoście ewangelię wszystkiemu stworzeniu” oznacza również dystrybucję Ewangelii na najwyższym poziomie, za pośrednictwem wszystkich dostępnych środków i w zrozumiałej dla tego pokolenia formie i języku.










